Mity lakońskie



W stolicy Lakonii, Sparcie, panował przed wiekami król Tyndareos ze swoją małżonką Ledą. Ale oboje byli smutni, bo nie mogli mieć dzieci. Gdy raz pod wieczór siedzieli pod pałacem i spoglądali w zachodzące słońce zjawił się nagle Hermes i położył Ledzie na kolanach wielkie jaja, takie jak zwykle znoszą łabędzie. Leda schowała je w złotej puszce, wyścielonej miękkim puchem. Po pewnym czasie wyszło z niego dwóch ślicznych chłopców i dwie śliczne dziewczynki. Chłopców nazwano Kastor i Polideukes, dziewczynki natomiast Helena i Klitajmestra. Nie mieli rodziców, więc mówiono, że pochodzą od Zeusa.

Kastor i Polideukes odebrali surowe wychowanie. Uczono ich biegać, strzelać z łuku, rzucać oszczepem i dzidą, kiełznać dzikie psy i harcować po lakońskich równinach. Puszczano ich samotne wyprawy w tajemnice Tajgetu. Idąc stromymi ścieżkami, wśród morwowych i kasztanowych drzew, wpadali w nagie wąwozy, bez źdźbła trawy, w szerokie kamienne korytarze, śliskie i niebezpieczne. Kiedy podrośłi ruszyli w świat i dokonali wielu swietnych czynów. Morze Egejskie oczyścili z piratów, walczyli z olbrzymami i potworami, szli z każdą wyprawą bohaterów. Polideukes był mistrzem w walce na pięści, Kastor nie miał równego sobie w ujeżdżaniu koni. Byli wzorem braterskiej miłości.. Przyzwyczajono się mówić o nich jako o Dioskurach, czyli synach Zeusa. Była w nich bowiem jakaś boża moc. Kiedy raz statkiem płynęli i rozszalała się gwałtowna i straszliwa burza, tak że znikąd nie oczekiwano ratunku, nagle dwie gwiazdy jak dwa płomyki spadły na głowy braci. Nawałnica zaraz przeszła i morze wygładziło się. Żeglarze znają te ogniki, które wśród burzy zapalają się na szczytach masztów i nazywają je dzisiaj ogniami św. Elma.

Gdy Kastor padł martwy, Polideukes nie chciał sam pozostać na świecie i Zeus obydwu przeniósł między gwiazdy, gdzie błyszczą jako Bliźniaki. Czasem jednak schodzą na ziemię. Razu pewnego odwiedzili Spartę i zaszli do niejakiego Formiona, który zajmował dom, w którym kiedyś mieszkali. Podali się za podróżnych i prosili, aby u niego mogli przenocować w pokoju wychodzącym na ogród. Formion nie chciał, ponieważ tam mieszkała jego córka. Dał im inną komnatę, ale Dioskurowie odjechali zahniewani, że nie nie mogli spędzić jednej nocy w ich pokoju dziecinnym. Nazajutrz córka gospodarza znikła bez śladu, a przy jej łóżku znaleziono posągi Kastora i Polideukesa.

W wielu miejscach, a zwłaszcza w ojczystej Lakonii, mieli oni świątynie i odbierali cześć równą bogom. Modliły się do nich wojska przed bitwą, a żeglarze prosili podczas burzy o ratunek. Przedstawiano ich jako młodzieńców bez zarostu, jadących konno. Ich kult przeniósł się później do Rzymu, gdzie byli patronami żołnierzy. Na Forum Romanum do dziś stoją trzy piękne kolumny ocalałe z ich świątyni.

Siostra Dioskurów, Helena była najpiękniejszą kobietą na świecie i to właśnie o nią toczyła się wojna trojańska. Ale mieszkaniec Lakonii czcił ją od niepamiętnych czasów jako boginię urodzajów. Do jej najsławniejszej świątyni w Terapne, gdzie był jej cudny wizerunek, przynoszono dzieci brzydkie i słabe, aby bogini obdarzyła je urodą.